Ze strony policji i władz
„Ze strony policji i władz miejskich mnożyły się skargi na zachowanie szoferów dyplomatów. Weźmy dla przykładu pismo Komisariatu Rządu m.st. Warszawy z 30 listopada 1934 r. Przedstawione tam było wykroczenie kierowcy ambasady włoskiej, przy czym podkreślano, że policjant „stwierdził wyjątkową zuchwałość i niedopuszczalną krnąbrność kierowcy dyplomatycznego. Równie niebywałe zachowanie się tego samego kierowcy miało miejsce podczas zjazdu korpusu dyplomatycznego na nabożeństwo żałobne za duszę śp. króla Aleksandra, gdzie wymieniony szofer, przejeżdżając wbrew zarządzonemu kierunkowi ruchu, omal nie spowodował nieszczęśliwego wypadku". Dalej pismo podkreślało, że tego rodzaju incydenty nie są odosobnione. „Kierowcy pojazdów dyplomatycznych pisano z reguły nie stosują się do przepisów drogowych (...) ignorują w sposób karygodny zarządzenia władz policyjnych, a ufni w swą bezkarność, wszelkie próby opanowania ich niesubordynacji, traktują z arogancją i lekceważeniem". W związku z tym Komisariat m. st. Warszawy prosił MSZ o interwencję i „wydanie zarządzeń, regulujących tę sprawę definitywnie".
MSZ robiło ze swej strony wszystko, co mogło. Wysyłało do placówek jedną notę okólną za drugą. Na przykład 6 lutego 1935 r. pisano szefom placówek, „ażeby nakazali kierowcom pojazdów należących do członków korpusu dyplomatycznego ścisłe przestrzeganie przepisów drogowych, obowiązujących w Polsce", a także „podporządkowywali się poleceniom funkcjonariuszy policji".“(5)