A po wypadku ów statek nie powrócił
„A po wypadku ów statek nie powrócił, aby was zabrać
Nie.
Czy wobec tego poszedł pod wodę
Nie, on nie zatonął odpowiedział stary, kręcąc głową. Zauważyliśmy, że szybko uciekał.
Ten fakt, potwierdzony przez wszystkich rozbitków z „Waldecka", może się wydać nieprawdopodobny. Tymczasem aż za często się zdarza, że kapitanowie po katastrofie, spowodowanej przez ich własną nieostrożność, uciekają szybko, nie troszcząc się o nieszczęśliwych ludzi, których przywiedli do zguby, nie próbując nawet nieść im pomocy.
Wystarczająco karygodne jest już to, że podobnie postępują woźnice na drogach publicznych i pozostawiają innym troskę o naprawienie spowodowanego przez nich nieszczęścia. A przecież ich ofiary mogą zawsze znaleźć natychmiastową pomoc. Ale żeby jeden człowiek porzucił w ten sposób drugiego na morzu, w to trudno uwierzyć, to hańba! Tymczasem kapitan Hull znał wiele przykładów podobnego okrucieństwa i jeszcze raz zapewnił panią Weldon, że podobne wypadki, chociaż potworne, nie należały niestety do rzadkości.
Po chwili kapitan znowu podjął badanie
Skąd płynął „Waldeck"
Z Melbourne.
A zatem wy nie jesteście niewolnikami
Nie, panie! odpowiedział żywo stary Murzyn i wyprostował się na całą wysokość. Pochodzimy ze stanu Pensylwania i jesteśmy obywatelami wolnej Ameryki!“(13)
<<<< „O wierni Nie pozwalajcie
| Kwiatowe Leki Bacha >>>>